wierszyki dla dzieci

0
18

Nie ma nic bardziej stymulującego wyobraźnię jak wiersze napisane specjalnie dla dzieci. Do tego stopnia przemawiają one do wyobraźni, że każdy dorosły pamięta lenia, który leży na tapczanie i nic nie robi cały dzień albo stwierdzenie „a to feler, westchnął seler” na straganie w dzień targowy. Całkowitą klasyką jest również „Chrząszcz”, również Jana Brzechwy, na którym już wiele osób, małych czy trochę większych, połamało sobie język. W każdym razie nie poleca się go przedstawiać na konkursie recytatorskim ani pokazywać cudzoziemcom – bądźmy dobrymi ludźmi.

„Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień” – kto nie pamięta tej frazy, brzmi prawie tak jak „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”. Nikt nie chce uchodzić za leniwca uczepionego do drzewa i poruszającego się w slow motion. Z literatury dziecięcej można wyjąć takie nauki, które niosą ze sobą podstawowy przekaz, który w niebezpieczny sposób rozmywa się i relatywizuje podczas seansów z bardziej dorosłymi dziełami. Czemu role mogłyby się nie odwrócić i to dorośli nie zaczęliby czerpać owych uniwersalnych prawideł? Zwłaszcza ci zagubieni dorośli. Jest faktem, że rodzice tak chętnie czytają dzieciom wiersze, ponieważ niejako sami chcą poczuć się jak dzieci, teoretycznie w fantastycznym czasie życia. Teoretycznie… Za to wszystko świat rozpada się jak w prozie Dostojewskiego czy Josepha Conrada – z takimi prawdami muszą się mierzyć dorośli.

Nie bagatelizujmy finezji, z jaką nasze pociechy odbierają literaturę dziecięcą. Tego typu wierszyki dla dzieci niejednokrotnie niosą z sobą również – prócz finezji – pewne nauki, których można bezpiecznie nauczyć się pewnych uniwersalnych prawd. Jak na przykład w wierszu „Na straganie”, gdzie w końcowych linijkach dowiadujemy się czegoś wartościowego na temat komunikacji międzyludzkiej: „A kapusta rzecze smutnie: / „Moi drodzy, po co kłótnie, / Po co wasze swary głupie, / Wnet i tak zginiemy w zupie!” / „A to feler” – / Westchnął seler.” W życiu lepiej przyjąć dyplomatyczny, a nie despotyczny styl wypowiadania się, tak jest łatwiej obu stronom. Słowem: ten tekst daje do myślenia. A skoro tak jest, to trzeba czerpać z tego wszystko, co najlepsze.

Zakładając, że wierszyki te są dla naprawdę młodych dzieci, czytanie tego typu literatury przez rodzica może bardzo zbliżyć oboje do siebie, sprawić, że będą mieli wspólną pasję, będą się uczyć nowych rzeczy, wreszcie – narodzi się między nimi relacja uczeń – mistrz, ale w takim charakterystycznym wymiarze, wymiarze odkrywania prawd uniwersalnych. Można się jednak poślizgnąć na wyborze pozycji do czytania i pokazać dziecku światy, które bardziej przerażają i dodają otuchy, np. „Baśnie Braci Grimm”. Już lepiej zabrać się za „Akademię Pana Kleksa”, trochę to zdrowsze posunięcie. Dajmy dzieciom pożyć w bezpiecznym świecie, pozbawionym strasznych stworów.

Tym, co dodatkowo charakterystyczne, to nauka dzieci języka polskiego poprzez prezentowanie takich wierszy jak „Chrząszcz”. Przytaczając jego treść: „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie / I Szczebrzeszyn z tego słynie. / Wół go pyta: ”Panie chrząszczu, / Po co/ pan tak brzęczy w gąszczu?”/ ”Jak to – po co? To jest praca, / Każda praca się opłaca.” / ”A cóż za to Pan dostaje?” / ”Też pytanie! Wszystkie / gaje, / Wszystkie trzciny po wsze czasy, / Łąki, pola oraz lasy, / Nawet rzeczki, nawet zdroje, / Wszystko to jest właśnie moje!””. Obcokrajowiec, nie tylko dziecko mogliby sobie na tym wierszyku język połamać.

Ktoś powie, że lepiej kupić dziecku klocki LEGO albo najlepszy sprzęt komputerowy pod słońcem, a nie jakieś głupie książeczki z wierszykami, bo przyszłość to umiejętność posługiwania się nowymi technologiami, umysł ścisły i tak dalej, a wychowywanie dziecka na humanistę to skazywanie go na wątpliwości, życie we własnym świecie czy po prostu w biedzie. Wierszyki dla dzieci to jednak wstęp do czytania książek, to znaczy tych doroślejszych książek, gdzie płyną o wiele bardziej skomplikowane moralnie dylematy niż bycie lwem-leniuchem, a nie trzeba wymieniać, jakie plusy niesie z sobą konsumpcja literatury, zaczynając na krytycznym, analitycznym umyśle, idąc przez wzięcie oddechu w ramach oddalenia się od skomplikowanej rzeczywistości, dochodząc do byciu sexy dla innych moli książkowych i nie tylko.

Miejmy nadzieję, że dzieci będą sięgać po literaturę adekwatną do swojego wieku, nie trzeba już więcej nic mówić na temat plusów, jakie wynikają z czytania w młodym wieku, choć poleca się też nie iść w drugą stronę i nie przedawkować z czytaniem. Łatwo popaść w inny świat, niestety.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here